Czy w 2020 będzie kolejna bańka na Bitcoinie i kryptowalutach?

Pamiętamy rok 2017, szalony roller coaster na rynku kryptowalut i czas utrwalenia się pojęcia blockchain w technologicznym krajobrazie. Czy istnieje realna szansa, że w 2020 roku wyznawcy znów zaczną głosić Bitcoin to the moon?

TYM RAZEM BĘDZIE INACZEJ to cztery najbardziej kosztowne słowa w inwestycyjnej rzeczywistości, przynajmniej według Johna Templetona, a ja z kolei wierzę, że historia lubi się powtarzać i może być w nich nieco prawdy. Spróbujmy się więc przyjrzeć historii Bitcoina.

Bitcoin 2020

Regularne bańki spekulacyjne na Bitcoinie

Maj 2011: Spójrz proszę na wykres. Pierwszy, prawie niewidoczny skok miał miejsce w maju 2011 roku, gdzie ze śmiesznej ceny kilkudziesięciu centów za BTC nagle skoczył na 30 USD. Później stracił 90% swojej ówczesnej wyceny i spadł poniżej 3 USD. Mówimy o pierwszej, najmniejszej bańce, a to dopiero początek.Rok 2013: Następnie wycena bardzo powoli rosła, aż po półtora roku wróciła do wyceny z czasu pierwszej bańki. Po przebiciu tej wartości zaczął się szał i przez cały 2013 rok Bitcoin wariował osiągając na koniec roku ponad 1000 USD wyceny.Potem spadł. Znowu.Rok 2017: Najwieksza bańka w historii. Ze średniej wartości kilkaset dolarów, po około 3 latach od szczytu poprzedniej wyceny BTC przestał być osiągalny dla nie tylko Kowalskiego, ale również Smitha. Dobił prawie do 20 tys. dolarów (być może na niektórych giełdach nawet tę wartość przebił).

Każda bańka na BTC wyglądała podobnie

W ujęciu historycznym bańki na Bitcoinie to najbardziej przewidywalne zjawisko przyrody. Patrząc na wykres można pomyśleć: Przecież to było do przewidzenia! Dlaczego więc nieliczni to przewidzieli? I dlaczego nieliczni przewidzą kolejny wzrost.

Banka 2020

Czyżby winne były teorie o szukaniu wartości?

Każdej zmianie wyceny towarzyszyło mnóstwo teorii, tych poważnych i tych spiskowych. Był też odczuwalny tzw. sentyment, który jest paskudną kalką z języka angielskiego i tak naprawdę powinien nazywać się wydźwiękiem i nastrojem na rynku.

Sentyment jest silnie powiązany z wyceną dlatego, że prowokuje ludzi do dokonywania zakupów. W okresach stabilnej wyceny sentyment jest neutralny, o BTC się nie mówi, a jeśli się mówi, to w raczej niszowym kontekście, jak np. wykorzystanie w służbie jakiejś konkretnej technologii.

Gwałtowny wzrost wyceny poprzedzający bańkę wywołuje pozytywny sentyment, ludzie doszukują się fundamentalnej wartości Bitcoina, nazywają go nowym, lecz niedocenionym złotem. Zaczynają kupować. Kto kupił przed nimi? Być może tzw. wieloryb (ang. whale), czyli osoba lub firma z dużym kapitałem, która za pomocą swoich środków mogła wywindować wycenę robiąc duże zakupy.

Kiedy sentyment jest jednoznacznie pozytywny, zaczyna się skok popularności, cen, zakupów i dorabianie teorii. Zaczyna się wiara, że wycena zatrzyma się dopiero na księżycu, a wszyscy, którzy w to wierzą, sprzedadzą swoje aktywa na chwilę przed. Zaczyna się wyścig.

Potem upadek.

Rynek się przegrzewa, ludzie wycofują w panice środki, media trąbią o końcu Bitcoina i kryptowalut. Sentyment jest negatywny. Potem jest neutralny. Potem… wróć na początek tego podrozdziału. 🙂

Okres między każdą kolejną bańką wydłuża(ł) się dwukrotnie

Jednak bańki na Bitcoinie są w pewnym sensie specyficzne. Istniał on dwa lata zanim pojawiła się pierwsza góra. Od pierwszej do drugiej minęło 1.5 roku. Od drugiej do trzeciej około 3 lat. Dzień, w którym piszę ten artykuł ma miejsce dwa lata po największej bańce w historii BTC.

Wróżenie z fusów (wykresów, wycen i okresów)

Łatwo obliczyć, że do następnej bańki musimy czekać jeszcze niecałe 4 lata. Czy tak będzie w rzeczywistości? Nie mam pojęcia. I nie rekomenduję niczego. Czas pokaże.

Naucz się Angulara od podstaw

Naucz się programować
w Angularze od zera.

Techporadnik © 2021
IDM Przemysław Kosior • NIP: 7792508107