Czym jest epoka postcloud, o której wspomniał Donald Tusk?

Jeszcze na dobre nie weszliśmy do epoki cloud, czyli pełnego wykorzystania technologicznych rozwiązań chmurowych, a tu były premier RP wspomniał o czymś, co czeka tuż po niej. Czym jest owa epoka postcloud? Na jakie rozwiązania technologiczne powinniśmy zwrócić uwagę? Czy to aby na pewno przyszłość…?

Zapraszam do zapoznania się z artykułem mając świadomość, że zawiera on trochę subiektywnych opinii i opisów. Nie jestem dziennikarzem. Właściwie nie wiem, czy jestem w ogóle blogerem, pomimo posiadania własnego bloga. 🙂

Co to w ogóle jest chmura?

Chmura jest siecią serwerów, które działają ze sobą i pełnią określone usługi. W dużym uproszczeniu – każda strona www, jaką przeglądasz, znajduje się na jakimś serwerze. Może okazać się, że serwer ten jest częścią chmury, czyli grupy serwerów, stanowiących swój ekosystem usług i możliwości ich wykorzystania.

Aplikacje mobilne, z których korzystasz, też mogą się łączyć z chmurą. Mogą tam przechowywać dane, takie jak Twój login i hasło oraz dokonywać obliczeń. Rodzajów usług chmurowych i możliwości, jakie one oferują, jest multum. Nie będziemy wchodzić w szczegóły. Po nie odsyłam do witryny Microsoft Azure (który jest jednym z dostawców chmury).

Co to jest Postcloud?

Termin jest na tyle nowy, że:

  • próżno szukać informacji w polskojęzycznym internecie
  • nie mam zielonego pojęcia, czy pisze się razem czy post-cloud 🤷‍♂️

Chodzi natomiast o rozwiązania, które nie tyle, co chmurę zastępują, a rozszerzają ją. Wzorując się na ciekawym tekście z InfoWorld era postcloud to era elastyczności w kontekście technologii, gdzie chmura nie jest świętym graalem, a jedynie jednym z wielu narzędzi służących do zrealizowania celu.

Wszystko idzie w stronę prostoty i skalowalności ale cofa się jeden z aspektów – publiczność. No, może nie jeden. Funkcjonalność samej chmury przestaje nam wystarczać.

Potrzeby, niegdyś tworzone na żądanie, opakowywane są obecnie w gotowe rozwiązania. Sprzedawane są one w pakietach, z jednej strony redukując koszt wejścia w daną rzecz, z drugiej ograniczając poważnie pole manewru. Chmura, będąc wspaniałym wynalazkiem naszych czasów, zaczyna powoli puchnąć i nie wytrzymywać presji potrzeb w różnych kontekstach. Z jednej strony jej skalowalność jest czymś wspaniałym, z drugiej przestaje wystarczać coraz większym potrzebom biznesu w kontekście dwóch kluczowych pojęć.

Własność i prywatność w chmurze

Jeżeli wyniki są dowiezione, a dane bezpieczne, to czym się właściwie przejmować? Po co to zmieniać? Cóż, kilka argumentów się znajdzie.

Nie jesteśmy właścicielami używanej infrastruktury

Wprawdzie przywykliśmy do stanu rzeczy, że nie posiadamy własnej elektrowni, a jednak korzystamy z prądu. Jednak taki stan rzeczy może stanowić problem jeśli weźmiemy na przykład wrażliwe dane rządowe lub tajne informacje kluczowych, strategicznych dla danego kraju przedsiębiorstw i trzymamy je na chmurze serwerów z innego państwa. Praktycznie na terenie innego państwa. Zaczyna mieć to sens?

Co jeśli te państwa przestają się ze sobą „lubić”? Czy moc uzgodnień międzynarodowych albo umowy z dostawcą chmury może zagwarantować bezpieczeństwo?

Nie mam pojęcia, ale nasz zachodni sąsiad postanowił zasugerować, że ma wątpliwość…. decydując się na technologiczną samodzielność.

Epoka rozwiązań postcloud to czas rozszerzania chmury

W świetle nowych potrzeb i problemów kwestią czasu było, aż zaczną powstawać konkretne rozwiązania. W międzyczasie sposobów na rozwinięcie chmury pojawiło się kilka.

Edge computing Jednym z nich jest Edge Computing, którego pozwolę sobie nie tłumaczyć na j. polski. Paradygmat ten pokrywa takie potrzeby jak oszczędność transferu i czasu. Rozwiązuje je tworząc swojego rodzaju warstwę pośredniczącą między chmurą w ogóle, a użytkownikiem, serwując potrzebne zasoby z bliższej lokalizacji.

Cloudlet A co się znajduje na krańcach Internetu? Dokładnie rzecz ujmując, co tworzy Edge computing? Między innymi Cloudlety, czyli szczególnie często wykorzystywane w przypadku komunikacji z urządzeniami mobilnymi, mini-chmury. Stanowią one mediator pomiędzy faktyczną chmurą, a urządzeniem końcowym, dostarczając dodatkowych zasobów, skracając dystans i oferując szereg innych czynności.

Fog computing Koncepcja, czy paradygmat, mgły obliczeniowej opiera się z kolei na takich potrzebach użytkownika jak np. kontekst i natężenie „użykowników” mgły w danej przestrzeni, szczególnie istotne w przypadku Internetu Rzeczy.

Dew computing Któż z nas nie korzystał nigdy z Google Drive, Microsoft OneDrive lub Dropboxa? Podpowiem, że Ci co korzystali, mieli do czynienia z implementacją paradygmatu Dew Computing. Wymienione usługi łączą cechy chmury, które służą m.in. za naszą przestrzeń dyskową oraz cechy komputera osobistego, na którym możemy szybko i sprawnie wykonywać dane operacje.

Praca, powiedzmy, na arkuszach Excel lub plikach graficznych PSD odbywa się na naszym komputerze, korzystając z jego fizycznej i faktycznie posiadanej przez nas mocy obliczeniowej daje nam kontrolę nad kosztami i szybkością. Jednocześnie zapis danych w chmurze tworzy dodatkową przestrzeń dyskową i kopię zapasową. Same korzyści!

Słowo na koniec

Po przeczytaniu pełnego subiektywnych opinii opisu i przykładowych paradygmatów, dochodzimy do wniosku, że nie jest to rocket science. Moim zdaniem nie ma mowy o epoce, a kolejnym postępie w obrębie prawdziwie trwającej ery społeczeństwa informacyjnego.

Mam prośbę, podziel się tym artykułem z jednym znajomym. Pomoże to mnie i jemu! 🙂

Naucz się Angulara od podstaw

Naucz się programować
w Angularze od zera.

Techporadnik © 2021
IDM Przemysław Kosior • NIP: 7792508107